Jezioro... O rozkoszy bogów!!!
W końcu słonko postanowiło nas porozpieszczać. Późno, bo to już końcówka lata, ale zawsze coś :) Nie zważając na ogrom obowiązków, moc zaległości groźnie łypiących ze wszystkich kątów postanowiliśmy wykorzystać ten radosny, ciepły dzień i wyruszyć na wycieczkę :) Ciepłe promienie zachęcająco całowały nam policzki, błękitne niebo obiecywało cudowną aurę, ciepły powiew wiatru szeptał i zachęcał do uciech i przeżyć :))) Skoro tak, to szybko spakowaliśmy piknikowy koszyk, zaopatrzyliśmy się w kąpielówki i dobre humory (choć wstęp tradycyjnie u nas nie był łatwy: no bo, kto, gdzie siedzi, który pies jedzie, a który nie ma ochoty na takie wyprawy, nad to jezioro, czy może raczej nad tamto... takie tam nasze codzienne przepychanki...) Wystarczyło jednak, że ruszyliśmy, a zew przygody wywiał z głów wszystkie kłótliwe myśli :)
Najpierw krótki odcinek autem...
A później już tylko słońce, woda, zielona trawka, niebieskie niebo... i... a co mamy jeszcze do jedzenia???
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz