Pierwszy był sznaucer miniaturka - Joszko. Grzeczny, ułożony piesek, który nie przysparzał żadnych kłopotów. Intuicyjnie poprowadził nas drogą relacji człowiek - zwierzę. Joszko sam obciążony chorobą - ma padaczkę, uczył nas jak cudowny, terapeutyczny wpływ na dom, na rodzinę ma obecność psa.
Nowy rozdział w naszym życiu, wiele zmian i poczucie, że czas zacząć spełniać marzenia. Jedno z nich - labrador, właśnie się ziściło. Biszkoptowy, rodowodowy, na imię mu Wild. Zawitał do nas 13.08.2011 r. wprowadzając do domu wielką radość, entuzjazm, uśmiech i... chaos :) Ale też wielką chęć do czynienia rzeczy nowych. Myślimy o dogoterapii, szkoleniach, o tym jak wiele dobrego możemy wspólnie uczynić. O ile oczywiście Wild będzie chciał zostać DOGtorem :) Póki co mamy nadzieję, że Wild, tak jak my, ma poczucie, że rodzina nareszcie jest w komplecie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz