- I znów spadł śnieg – ucieszył się Kubuś Puchatek.
- I znów spadł śnieg – przestraszył się Prosiaczek.
- I znów spadł śnieg – westchnęła Kangurzyca.
- I znów spadł śnieg – burknął Kłapouchy.
Na ileż sposobów można powiedzieć, że spadł śnieg :) Tak, jak w życiu różne sprawy mogą wywołać skrajnie przeciwne uczucia. We mnie nieodmiennie śnieg wzbudza radość i zachwyt, jak u Puchatka. Ale też trochę jak Kangurzycę napawa mnie zadumą i wywołuje nostalgię i zamyślenie. Bo dziwna rzecz z tym śniegiem... niby zimny, a sprawia, że ciepło się robi w sercu na widok białych ośnieżonych łąk, dachów, ścieżek... Przykrywa świat jednostajnym puchem, malując go jedną kredką, a w tej bieli tyle piękna, migoczących barw... Jeden pojedynczy płatek śniegu, taki delikatny, kruchy, ulotny, a przecież te same płatki tworzą zwarte ściany igloo. Hmm... naprawdę dziwna rzecz z tym śniegiem:)))
W naszej rodzinie śnieg to sama radość. Hau, śnieg - szczeka radośnie Wild. Hau, hau, śnieg, wtóruje mu Joszko. Obaj gotowi w każdej chwili ruszyć do naszego Stumilowego lasu, by hasać po ośnieżonej polanie, zostawiać tropy na śniegu, tarzać się w białym puchu :)
Hmm... słoninka....
Pozujemy :)))
Kto mógł zostawić takie ślady? Czyżby Hefalump??
Zawsze pierwszy... że też mu się to nie nudzi...
Z ukrycia :)
Goń mnie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz