Mówią: kocham...

Mówią: kocham...

środa, 18 stycznia 2012

Zima na ramiona moje spadła...

- I znów spadł śnieg – ucieszył się Kubuś Puchatek.
- I znów spadł śnieg – przestraszył się Prosiaczek.
- I znów spadł śnieg – westchnęła Kangurzyca.
- I znów spadł śnieg – burknął Kłapouchy.


Na ileż sposobów można powiedzieć, że spadł śnieg :) Tak, jak w życiu różne sprawy mogą wywołać skrajnie przeciwne uczucia. We mnie nieodmiennie śnieg wzbudza radość i  zachwyt, jak u Puchatka. Ale też trochę jak Kangurzycę napawa mnie zadumą i wywołuje nostalgię i zamyślenie. Bo dziwna rzecz z tym śniegiem... niby zimny, a sprawia, że ciepło się robi w sercu na widok białych ośnieżonych łąk, dachów, ścieżek... Przykrywa świat jednostajnym puchem, malując go jedną kredką, a w tej bieli tyle piękna, migoczących barw... Jeden pojedynczy płatek śniegu, taki delikatny, kruchy, ulotny, a przecież te same płatki tworzą zwarte ściany igloo. Hmm... naprawdę dziwna rzecz z tym śniegiem:)))

W naszej rodzinie śnieg to sama radość. Hau, śnieg - szczeka radośnie Wild. Hau, hau, śnieg, wtóruje mu Joszko. Obaj gotowi w każdej chwili ruszyć do naszego Stumilowego lasu, by hasać po ośnieżonej polanie, zostawiać tropy na śniegu, tarzać się w białym puchu :)




Hmm... słoninka....


Pozujemy :)))


Kto mógł zostawić takie ślady? Czyżby Hefalump??














Zawsze pierwszy... że też mu się to nie nudzi...


Z ukrycia :)




Goń mnie!





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz