Niektóre smaki i zapachy, czynności i przygotowania są zarezerwowane na ten jedyny, szczególny, świąteczny czas. W tym roku siąpiący deszcz i jesienna temperatura bezpowrotnie odebrały nadzieję na śnieżne Święta, ze skrzypiącym pod obcasami śniegiem, iskrzącymi drobinkami białego puchu, który łagodzi każdy krajobraz, nawet szary miejski, a już nasz park przecudnie przyozdobiony w srebrze i bieli… Tęsknię za takim widokiem za mym oknem :)
Wiem, że utyskujemy na wydatki, na ogrom obowiązków, na “niepotrzebne” zamieszanie wokół Świąt. Ale tak naprawdę strasznie to lubię :) Boże Narodzenie to tak piękny, rodzinny czas, pełen ciepła, nastroju, tradycji, wspomnień i wzruszeń. Jedyny taki w roku. Dla mnie nieodmiennie klimat Bożego Narodzenia niesie ze sobą pewien rodzaj tęsknoty, wzruszeń, okruchów dzieciństwa, kolorowych makatek życia… Jest tyle poruszających uczuć, czułości w tym magicznym okresie. Podniecenie, zamieszanie i gorączkowość przygotowań, pospiesznych zakupów, listy potraw, dekoracji, świątecznych podarków. Namysł nad gwiazdkowymi prezentami, szukanie pomysłu na obdarowanie, by ucieszyć serca, tych których kochamy. Uwielbiam to :). Uwielbiam nawet chaos, zamieszanie i tłok przedświątecznych zakupów. Godziny w kuchni, nad garnkami, blaszkami, salaterkami, a już szczególnie te wspólne wypieki świąteczne, planowanie, smakowanie… Cudownie! Zapach choinki, dekorowanie (nie takie znów proste, bo Wild przecież może zechcieć powąchać, strącić, poturlać - w tym roku królowała więc słoma, złota nić, koronka, perełki i wstążka, pięknie i bezpiecznie). Dzielenie się świątecznymi ciasteczkami z sąsiadami, biesiadowanie przy wspólnym, rodzinnym stole i długie świąteczne poranki, gdy nie trzeba się nigdzie spieszyć i bezkarnie można pić kawę w łóżku, a koło południa myśleć o śniadaniu…
Cieszymy się obecnością bliskich, odwiedzamy się, rozmawiamy, chcemy jak najwięcej siebie nawzajem, na zapas, na cały rok, nagromadzić ciepła, miłości, wzruszeń. Jak to jest, że w tym czasie nie brakuje nam uśmiechu, radości, pocałunków, czułych dotknięć, a tak szybko zapominamy o tym na co dzień?
Gdyby tak każy dzień w roku mógł mieć czar i ciepło tych niezwykłych Świąt…
Świąteczne wypieki sercem malowane :)
A to ekscytujący moment otwierania pierwszych podarków
Zmęczeni wrażeniami, błogo leniuchują :)
Zawsze, ilekroć uśmiechasz się do swojego brata
i wyciągasz do niego ręce,
jest Boże Narodzenie.
Zawsze, kiedy milkniesz, aby wysłuchać,
jest Boże Narodzenie.
Zawsze, kiedy rezygnujesz z zasad,
które jak żelazna obręcz uciskają ludzi
w ich samotności,
jest Boże Narodzenie.
Zawsze, kiedy dajesz odrobinę nadziei "więźniom",
tym, którzy są przytłoczeni ciężarem fizycznego,
moralnego i duchowego ubóstwa,
jest Boże Narodzenie.
Zawsze, kiedy rozpoznajesz w pokorze,
jak bardzo znikome są twoje możliwości
i jak wielka jest twoja słabość,
jest Boże Narodzenie.
Zawsze, ilekroć pozwolisz by Bóg
pokochał innych przez ciebie,
Zawsze wtedy,
jest Boże Narodzenie.
Matka Teresa z Kalkuty
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz