Weekend na wsi jest jak stop klatka... Zatrzymanie, chwila zadumy, zapachy, które nagle czuć intensywnie, niespieszne posiłki, chwila rozmowy, czas na książkę. To wszystko o czym marzę w zgiełku miasta i pędzących dni. Październikowe Chmielno z lekko pomarszczoną taflą jeziora i cudownie gościnną Agroturystyką u Chłopa, polecam! Patrzę w tę garść wspomnień i mam ochotę tam wrócić, choćby na chwilę. Znów posmakować zupy z dyni, posłuchać kaszubskiej gwary, zadumać się nad filiżanką kawy i kawałkiem domowego ciasta z konfiturą truskawkową, przyjrzeć się ciężkiej, żmudnej pracy całej rodziny zaangażowanej we wspólne dzieło. W zgodzie ze sobą, z mijającymi porami roku, z radością i cierpliwością realizują marzenia życia. To naprawdę zachwyca.
Natalka również okolicą zachwycona :)
Takie dyniowe piłki to naprawdę przednia zabawa :))
Kaszubskie klimaty
Natalkę bardziej przekonuje tradycyjne "sto lat", co nam prezentowała dziarskim głosikiem...
Wyjazd z miasta to okazja do nowych odkryć, spotkań, przypadkowych wzruszeń i ciepłych rozmów. Czasem to szansa na spotkanie pokrewnych dusz, zakochanych jak ja w psach, przyrodzie i otaczającym świecie :) Także i tym razem wycieczka do Chmielna mnie nie zawiodła, u Chłopa czekała niespodzianka - labrador Bazyl i jego przemili właściciele :) Dla mnie - Pani z deficytami, która swoje pieski zmuszona była zostawić w domku, był to balsam na stęsknione serce...
Mam wątpliwości czy to właściwy trunek dla malucha,
Bazyl jest rówieśnikiem naszego Wilda :)))
Jejku jak sielsko anielsko, tak troszkę Wam zazdroszczę odpoczynku na łonie natury kaszubskiej :)
OdpowiedzUsuńNatalka w swoim żywiole, śmiesznie było aż miło powspominać:)
OdpowiedzUsuń